Google+

Zamek Kazimierzowski w Przemyślu

DSC_5318 (Kopiowanie)

Niewątpliwie zamki i ich ruiny są miejscami fascynującymi, budzącymi ciekawość, swoisty lęk połączony z dreszczami i podnieceniem, poruszającymi wyobraźnię do tworzenia imaginacji rycerzy, królów, aż do smoków czyhających na omdlałe księżniczki. Bo któż z nas nie stawał przed jamą Smoka Wawelskiego w postaci dzielnego szewczyka? Któraż dziewczyna nie była choć na chwilę samotną księżniczką czekającą na wybawienie z wysokiej wieży nim niedobra wiedźma obetnie jej włosy lub śpiącą pięknością mającą otworzyć oczy po delikatnym pocałunku wybrańca losu? Wystarczy jedna baśń, w której tle majaczą zamkowe mury, potem jakieś mity, legendy, wakacje z „Wakacjami z duchami” lub „Panem Samochodzikiem”, wreszcie Zbaraż, Chocim, Jasna Góra lub majaczący na stepie, wiecznie okryty żałobą magnacki zamek, z którego okien przy krzyku puszczyków wygląda zły pan, co podniósł rękę na bezbronną synową Marię,…, a już jesteśmy w innym świecie i dajemy się nieść na poły cudzej i własnej historii.

Zamki to miejsca z opowieści snutych przez pisarzy, ale i niemi świadkowie naszych spacerów pełnych magii i niewypowiedzianych rojeń. A im szybciej na taki zamek trafiamy, tym bogatszy mają udział w budowaniu naszej krainy marzeń.

DSC_2965 (Kopiowanie)

U nas zamków w zasadzie jak grzybów. W samym Przemyślu stoi Kazimierzowski, nieopodal Krasiczyn, dalej zamek w Sanoku i Kamieniec w Odrzykoniu. Sławny szlak Orlich Gniazd wiedzie nas po obronnych siedzibach budowanych przez króla Kazimierza, są też te, które zajmowali Wielcy Mistrzowie  Zakonu Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, czyli Krzyżacy. I jeszcze te w zachodniej części kraju, i poza granicami,… – choć jeden każdy zna.

DSC_2948 (Kopiowanie)

Co jakiś czas nachodzi nas ochota cofnąć się do lat szczenięcych, odegrać rolę białogłowy lub rycerza i wziąć w posiadanie zamek. Zabieramy więc dzieciarnię, wchodzimy za mury i patrzymy w te figlarne oczka czekając na reakcję. Jeszcze nikt nie pędzi na Jaremę, ale Truć już poszukuje dogodnego miejsca dla księżniczki, która na pewno miała taaaaaaki pokój, z taaaaaaaaakim łóżkiem i tyyyyyyyyloma zabawkami, gdy tymczasem Kuśmidron wyciąga miecz, którym bezlitośnie ścina głowy i boleśnie dźga zdrajców wykonując przy tym taniec godny wiedźmińskiego ucznia lub assassyna.

DSC_2960 (Kopiowanie)

Pierwszą królewską siedzibą poznaną przez nasze duszki była ta najbliższa, w Przemyślu. Oto nad miastem, pośród drzew ogromnego parku, majaczą białe attyki wieży i powiewa biało–czerwona flaga. To renesansowy Zamek Kazimierzowski wzniesiony na Wzgórzu Zamkowym. Jego wcześniejsza wersja sprzed najazdu Włochów w 1498 r. nie zachowała się prawie wcale z wyjątkiem gotyckiej, ostrołukowej bramy wjazdowej i olbrzymich ciosów kamiennych usadowionych u podstawy murów.

DSC_2953 (Kopiowanie)

Nazwa zamku słusznie kojarzy się z Kazimierzem Wielkim, za którego panowania wzniesiono budowlę (po 1340r.), wcześniej jednak, za czasów Chrobrego, istniał w tym miejscu drewniano-ziemny gród z murowaną rotundą i pałacem, których pozostałości oglądać można spacerując po dziedzińcu.[i]

DSC_2963 (Kopiowanie)

Dzieciakom najbardziej utkwiła w pamięci historia o jeńcach wziętych w niewolę pod Grunwaldem, których to garstka więziona była w przemyskim zamku, a spośród których jeden miał czelność zakochać się w przemyślance. Ponieważ zaduch i tłum wygonił nas z lochów, oczy dzieci zwróciły się ku baszcie, z której próbowały odszukać własny dom. Kiedy Truć z uporem maniaka usiłowała wspiąć się na mury zarysowujące rotundę (wówczas była to dla niej wysoka, niepokonana przeszkoda), Artur natrafił na drzwi zdobione tabliczką „Teatr Fredreum”. O tak, Przemyśl może poszczycić się istnieniem Towarzystwa Dramatycznego im. Aleksandra Fredry „Fredreum” mającego siedzibę właśnie w zamkowych murach (od 1885r.), a wystawiającego sztuki na teatralnych deskach od 1869r. po dziś dzień.[ii]

DSC_2969 (Kopiowanie)

Sam zamek nie jest wielki, natomiast otacza go ogromny park. Jeszcze niedawno (sama pamiętam) zaniedbany, porośnięty przez olbrzymie, wyniosłe drzewa i mniej szlachetne krzaki, teraz z nowymi ścieżkami, odchwaszczony zaprasza do wspinania się pod górki, biegania ku źródełku i śledzeniu cienkiej wstęgi wody swobodnie spływającej w kierunku dawnej oranżerii. Dzieci w parku mają raj, bo ktoś mądry wpadł na pomysł stworzenia dla nich dwóch placów zabaw, na których mogą bezkarnie brykać. Czasami nawet zapędzą się ku posągowi Kościuszki, a czytający już Artur przypomni sobie, że to ten gość od stojącej kosy. Naturalnie, na trasie postojów znajduje się ażurowa altanka, grający na piszczałce pastuszek i oczywiście milion ławek dających ulgę zmęczonym dziecięcym odnóżom. Mieliśmy nawet niegdyś skocznię narciarską i parkowe lodowisko, ale teraz przemyślan bardziej cieszy stok narciarski, do którego oczywiście można dojść przez park.

DSC_5326 (Kopiowanie)

Białych dam nigdy nie udało mi się tu spotkać, choć legenda głosi, że krąży jedna – ta od jeńca Krzyżaka. Można bardziej natknąć się na zakochane damy z zakochanymi młodzieńcami, kryjących się w mroku lip i dębów, dzierżących w dłoniach pierwsze butelki piwa, wina, czy pierwsze papierosy migająco czerwono między cienkimi gałązkami. I choć to nie duchy, szary przechodzień zanurzony w swoich zamkowo-baśniowych wyobrażeniach nieraz zapewne się ich przestraszy. Cóż, młodość ma swoje zwyczaje. Kończę więc tę opowieść o zamku, który widzę najczęściej, bo najwyższy czas, aby powędrować myślami do renesansowej perełki Podkarpacia – do Krasiczyna.

DSC_2944 (Kopiowanie)

Foto. Agnieszka Parol

[i] Por. http://www.biznesistyl.pl/lifestyle/podroze/566_przemyski-zamek-w-nowej-szacie.html, http://www.zamki.pl/?idzamku=przemysl, https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamek_Kazimierzowski.

[ii] Por. http://www.fredreum.hekko.pl/?historia-teatru,23.

Google Translate

  • 81,793 VISIT

Archiwum

%d blogerów lubi to: