Google+

O TYM, DLACZEGO KONIE MAJA SZYJE W SAM RAZ

Dodaj komentarz

Created with Microsoft Fresh Paint

-Mamo, mamo! – zapytał Julek.

– Tak?

– Mamo, a dlaczego konie mają długie szyje?

– A mają długie? Moim zdaniem ich szyje są w sam raz –  odpowiedziała mama.

– No mają, sama popatrz! – nie dawał za wygraną chłopczyk i wystawił palec w kierunku pasących się koni.

– Może tak… Dla ciebie są one długie, ale konie na pewno uważają inaczej.

– A skąd ty to wiesz? –Julek wyraźnie niedowierzał. – Przecież nie jesteś koniem!

– Wiem, bo kiedyś wcale takiej nie miały. Otóż dawno, dawno temu, gdy wszystkie stworzenia dopiero decydowały, jak chcą żyć, konie stanęły przed nie lada problemem: miały ustalić szczegóły swojego wyglądu. To wcale nie było łatwe, bo jedne ceniły masywną budowę, żeby taranować przeszkody, drugie wolały zwinność i gibkość dla szybszego poruszania się, inne chciały być małe, aby łatwiej się ukryć, a jeszcze inne marzyły o byciu olbrzymami, by budzić respekt.

Gdy zdawało się, że do porozumienia nie dojdzie, na środek zgromadzenia wyszła stara klacz, która głośno parsknęła na swoich młodszych braci i siostry. Owo parsknięcie nieliczącej się klaczy wywołało zmieszanie, ale i uwagę pozostałych.

– Głuptasy z was i tyle! – powiedziała bez ogródek. –Każdy z was może być duży lub mały, smukły lub muskularny, jednolitej barwy albo w łatki czy nakrapiany. To nie ma większego znaczenia. Wybierzcie taki wzrost bądź maść, jakie uznacie za najwygodniejsze. A co do wyglądu – kontynuowała – musimy zacząć od jedzenia.

– O tak, od jedzenia! – głośno przytaknęły zebrane rumaki. – Tyle już obradujemy, że zrobiłyśmy się głodne!

Kiedy konie zaczęły rozchodzić się po łące, klacz energicznie tupnęła nogą. Od razu wszyscy zastygli bez ruchu.

– Nie tak szybko – powiedziała opanowanym, ale stanowczym głosem. – Powiedzcie, co lubicie jeść.

– Jabłka! – zarżał ktoś z tłumu.

– Marchewki! – odezwał się głos z przeciwnej strony.

 – Mlecko od mamusi! – próbowały dojść do głosu źrebięta.

– Ale najbardziej, co lubicie najbardziej? – pytała klacz.

– Trawę! Bez trawy nie jesteśmy w stanie żyć na wolności. – odpowiedział chór matek.

– Otóż to – ciągnęła stara klacz. – Trawa to podstawa naszego jadłospisu. Dlatego proponuję żebyśmy bez względu na maść, wielkość bądź siłę wybrały szyje dla nas odpowiednie, a zamiast rąk i delikatnych palców, silne nogi, na których będziemy mogły się wspierać.

 – Ale co to jest „szyja w sam raz”? – dopytywały zdumione konie.

Created with Microsoft Fresh Paint

 – To szyja, która będzie krótsza niż u żyrafy, bo trawa nie rośnie na drzewach.

Created with Microsoft Fresh Paint

– To także szyja, która będzie dłuższa od szyi człowieka, bo on nie może nawet schylić głowy do swojego mostka. Nasza szyja musi sięgać ziemi, kiedy chcemy zjeść trawę, bo przecież najbardziej smakuje nam ta świeża i młodziutka. Musi być też giętka żebyśmy mogły sięgać głową w różne strony – także do naszych boków, kiedy oganiamy się od natarczywych owadów. To właśnie jest szyja w sam raz.

Konie zebrane na wielkiej radzie długo myślały nad słowami mądrej klaczy. Wcześniej traktowano ją z przymrużeniem oka, bo nie była tak szybka i zwinna jak młodsze zwierzęta, ale teraz doceniono jej mądrość.

Od owego zgromadzenia konie dużo ćwiczyły, aby osiągnąć odpowiednią długość szyi oraz silne nogi. Codziennie pochylone przemierzały kilometry zrywając najsoczystszą trawę tuż przy ziemi, aż ich nogi stały się silne, a szyje osiągnęły właściwą długość. Według uznania: część z nich wyrosła, część pozostała mała, niektóre zachowały smukłą sylwetkę, inne uchodzą za mięśniaków – wszystkie jednak dbają o odpowiedni rozmiar szyi oraz o siłę nóg. Od tamtej też pory na przywódczynię stada najczęściej wybiera się najstarszą, a na pewno najmądrzejszą klacz i każdy liczy się z jej zdaniem.

Created with Microsoft Fresh Paint

 – Mamo, mamo! – krzyczał zaciekawiony Julek.

– Tak?

 – A konie nie mogły wybrać rąk? Przecież trawę można też kosić, zbierać traktorem, balować,…?

– A wyobrażasz sobie konia z kosą lub schylającego się po to, żeby urwać garść trawy?

– No nie… – Julek zaczął chichotać.

 – Właśnie. Konie nie utrudniają sobie życia. Nie muszą nosić kos, ostrzyć ich, martwić się pogodą przed sianokosami. One po prostu idą, schylają się i jedzą. To bardzo mądry wybór.

 – Ale nie mają palców. I nie potrafią nic trzymać! – wciąż upierał się Julek. – I co na to powiesz?

– Powiem, że mają paznokcie, ale to już całkiem inna opowieść.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Google Translate

  • 84,644 VISIT

MOST POPULAR

Archiwum

%d blogerów lubi to: