Google+

ZREBIETA PRZY MACIERZACH

Dodaj komentarz

DSCN1098_1600x1200

To znowu ja, Piksel. Chcę Wam dziś opowiedzieć o źrebiętach i ich planie dnia. Bo plan dnia jest wielce istotny w życiu każdego szanującego się konia. Cóż, lubimy powtarzalność niektórych punktów programu (np. stałą porę karmienia, wychodzenia na pastwisko, etc.). Niektórym takie przywiązanie do stałości wyda się nudne, dla nas zaś stanowi bezpieczne punkty odniesienia. Można się przecież zdenerwować, gdy człowiek zaśnie i spóźni się z zadaniem paszy. Ale miało być o źrebiętach.

Wszystkie nasze maluchy przebywają codziennie z matkami na pastwisku. Spacery, bez względu na panującą porę roku, rozpoczęły się w trzeciej dobie życia, a teraz przez cały dzień chodzą po łące, natomiast do stajni wracają jedynie w porze karmienia i na noc.

Mały ogierek od Atmosfery zwany Pepiczkiem próbuje namówić na wspólną zabawę młodsze koleżanki: biega, skubie je za uszy i ogon, posyła zadziorne spojrzenia – na razie bez rezultatów. Małą Maritę wciąż boli noga, a Drobinka ma tak pryncypialną matkę, że nie może nawet wychylić nosa zza jej ogona. Tak, tak, nie wszystkie źrebaki mają lekko.

A właśnie, jeśli łączymy we wspólną grupę kilka klaczy z przychówkiem, najlepiej zrobić to w ten sposób: na pastwisko lub wybieg ( w miarę możliwości duże), wprowadza się stojącą najniżej w hierarchii stada klacz. O niej kolejno dołącza się następne, bardziej dominujące. Ta, która już zajmuje terytorium, czuje się pewniej, zaś następna przybywa niejako „w gości” i nie jest tak agresywna. Najczęściej po około kwadransie szczerzenia zębów i kładzenia uszu oraz nieuniknionych w tym przypadku uwag w rodzaju: „Proszę Pani, MOJE dziecko JUŻ umie czytać, zna tabliczkę mnożenia i potrafi wygrać wyścig”, etc.,  następuje przejście do metodycznego skubania trawy.

I w tym miejscu polecam Waszej uwadze dzieło Maryana hr. Czapskiego pt.: Historya powszechna konia, w której o wychowie źrebiąt pisze on tak:

„§ 163 Żrebięta przy macierzach.

Przy stajni zrzebiecej znajdować się miał obszerny, dobrze ogrodzony i obficie słomą nasłany dziedziniec, do którego drzwi ze stajni najczęściej otwarte były tak, aby młodzież wedle woli tam lub w stajni przechadzać się mogła, bo jako koń od stania, na nogi psieje, tak się też ze zrzebięty dzieje.”[i]

㤠164 Rozbicie stada na stadka.

(…) potem puszczano je (klacze ze źrebiętami) na paszę, uważano trawe bowiem za dobrą ku rozmnażaniu mleko świerzopom, i pędzono je na takie same miejsca co i zrzebne matki, ale to tylko przez pierwsze dwa miesiące, potem je zaraz przeprowadzano na miejsca pagórkowate, przytwardsze i przednie suche, a to przez wzgląd na konieczność, aby młodzież drapiąc się na wzgórza i z onych zchodząc, grzbiety sobie i krzyże mocowała.”[ii]

This slideshow requires JavaScript.

Święte słowa! A w owych czasach hodowla polska stała naprawdę na wysokim poziomie. No i ten piękny język!

Pozdrawiam Was i do rychłego zobaczenia.

 


[i] Maryan Czapski; Historya powszechna konia; Poznań 1874; T. 2; str. 157.

[ii] Tamże; str. 159.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Google Translate

  • 80,322 VISIT

Archiwum

MAPS

%d blogerów lubi to: