Google+

DZIKA AFRYKA. SKALNE RUMOWISKO.

Dodaj komentarz

27 listopada 2016 - autor: SABATOWKA

img_4055-kopiowanie

Zaraz po porannej kawie biegniemy zobaczyć jeszcze jedną atrakcję Mazeppa Bay – most linowy, który prowadzi na skalistą wysepkę.

– Nie wchodźcie we dwójkę, bo niektóre liny są pozrywane! – zauważa optymistycznie Paweł.

Rzeczywiście, tak zwaną „pierwszą młodość” most ma już za sobą, a umieszczona na nim tablica lojalnie informuje, że wchodzisz na własne ryzyko.. Justin, Angela i my decydujemy się na przejście. My pojedynczo a Justin i Angela razem (bo obydwie ważą najwyżej tyle, co każdy z nas z osobna). Z wysepki obserwujemy delfiny harcujące wśród fal.

Bardzo podoba nam się system zwoływania gości za pomocą dzwonków, a ponieważ wzięliśmy ze sobą jako wizytówkę z Przemyśla pamiątkowe dzwoneczki, to oddelegowujemy Pawła, aby wręczył je właścicielce ze stosownym wyjaśnieniem. Oczywiście, nie wiem, co jej powiedział, ale nastąpiło wielkie całowanie. Paweł z właścicielką, właścicielka z NzM, potem zawołali recepcjonistkę, znowu pocałunki…. I tak na Wild Cost będą dźwięczeć dzwoneczki z dalekiego Przemyśla. A my ruszamy w drogę.

dscn0747-kopiowanie

Dzisiejsza trasa będzie trudna, więc popołudnie zaplanowano jako wolne. Początek trasy wydaje się standardowy. Galopujemy po pięknej plaży, mijamy rybaków, krowy wylegujące się na piasku, zbieraczy skorupiaków.

dscn0748-kopiowanie dscn6997-kopiowanie dscn6999-kopiowanie

Nagle, po przekroczeniu czerwono-brunatnych głazów, naszym oczom ukazuje się wspaniały widok: to piękna półkolista zatoka wśród zielonych wzgórz z wąskim paseczkiem złocistego piasku na granicy z oceanem. Woda jest gładka, bez fal, a blask słońca nadaje jej wygląd rozlanej rtęci. Wszyscy wykrzykują: „Ooch!” i rzucają się do galopów.

Jeszcze chwila i dojeżdżamy do głównej i najtrudniejszej części dzisiejszego etapu. To wąska i kręta ścieżka długości 2,5 – 3km wiodąca stromo w dół. To po prostu zwykłe rumowisko pełne skalnych półek, uskoków i toczących się kamieni. Ashley pleca nam chwycić tylne łęki siodeł i absolutnie nie przeszkadzać koniom.

– Same znajdą drogę. Nie poganiajcie ich – instruuje.

Konie spokojnie zastanawiają się nad każdym krokiem, ostrożnie wyszukują bezpieczne miejsca wśród toczących się kamieni. Trwa to nieskończoność. Sprawę utrudniają złośliwe, kolczaste liany oplatające ręce rozdzierające ubrania. Im cieńsze i wyglądające na delikatne, tym bardziej drapieżne.

dscn0758-kopiowanie

dscn0754-kopiowanie dscn0759-kopiowanie dscn7002-kopiowanie dscn0753-kopiowanie dscn7003-kopiowanie

W końcu docieramy do wąwozu. Zgrzani i zmęczeni przesiodłujemy konie, poimy w najbliższym wodopoju i galopujemy do następnego miejsca postoju.

dscn7021-kopiowanie

dscn6995-kopiowanie

To hotel Kob Inn. Konie po forsownej jeździe są myte i mają całe popołudnie wolne. Wypuszczone na wybiegi skwapliwie poprawiają toaletę.

dscn0763-kopiowanie

My rozlokowujemy się w pokojach, idziemy popływać w hotelowym basenie, próbujemy rozwiesić zmoczone w czasie galopów ubrania na ogrodzeniach. Jedynie Ali wybiera opcję suszenia bryczesów i butów do jazdy za pomocą suszarki do włosów.

Rano szukamy naszej garderoby porozrzucanej przez wiatr pomiędzy hotelowymi domkami, a Ali wciska mokre buty.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Google Translate

  • 81,792 VISIT

Archiwum

%d blogerów lubi to: