Google+

DZIKA AFRYKA NAD WODOSPADEM

4

30 października 2016 - autor: SABATOWKA

dscf0817-kopiowanie

Dziś opuszczamy piaszczyste plaże. Jedziemy (w większości galopem) w głąb lądu, przejeżdżamy przez murzyńskie wioski, mijamy stada wspaniale utrzymanych krów.

Zatrzymujemy się tylko przy wodopojach. Ashley uprzedził nas poprzedniego dnie, że będzie gorąco. I nie kłamał. Z radością powitaliśmy więc cel podróży – wodospad ukryty wśród bujnej (mimo zimowej pory) roślinności.

dscn0685-kopiowanie dscn0688-kopiowanie dscn0696-kopiowanie

Rozsiodłujemy konie i rozlokowujemy się na gładkich kamieniach. Część korzysta z możliwości popływania. Woda po upalnym przedpołudniu jest tak cudownie chłodna!

dscn0695-kopiowanie dscn0694-kopiowanie dscn0691-kopiowanie

Reszta układa się w cieniu na kamieniach i żuje lekko zdeformowane kanapki. Nie da się ukryć, że przyroda w tym dniu uwzięła się na Paulinę. Najpierw dwa wielkie pasikoniki (wielkości mniej więcej wróbli) zagarniają jej jeansy. I czynią to chyba w celach lubieżnych. Potem na jej drodze staje zielony, około 80-centymetrowy wąż drzewny. 10 osób przyglądających się i pstrykających zdjęcia musi chyba źle wpływać na jego psychikę, bo prostuje się i stoi tak bez drgnienia jeszcze wtedy, gdy pakujemy się i opuszczamy wodospad.

dscn0703-kopiowanie dscn0702-kopiowanie

dscn0704-kopiowanie

dscn0705-kopiowanie dscn0708-kopiowanie dscn0714-kopiowanie dscn0712-kopiowanie

Droga powrotna przebiega wzdłuż łąk, slalomem pomiędzy krzewami. Regin galopuje wśród nich lekko, zmieniając nogę na każdym zakręcie, zupełnie jakby żar lejący się z nieba mu nie przeszkadzał. Ja z kolei mam wrażenie, że jeżeli jeszcze trochę wody ze mnie wyparuje, to zamienię się w proszek i wiatr rozrzuci mnie po wybrzeżu.

dscn0682-kopiowanie

Wypiliśmy już cały zapas wody. Zjeżdżamy na plażę nad migotliwy, niebieskawy ocean poznaczony białymi wierzchołkami fal.

dscn0715-kopiowanie

– Jeszcze tylko 15 minut galopu – pociesza nas Ashley. – Dacie radę.

Gdy dojeżdżamy do Trennery’s, zaraz po rozsiodłaniu koni, cali brudni i mokrzy od słonej wody, nie zwracając uwagi na konwenanse pędzimy do baru. Każdy łapie coś do picia: win, piwo, cydr… Bez zastanowienia wybieram pierwszy drink z listy. Mojito – nigdy w życiu nie piłam nic lepszego!

dscn0677-kopiowanie

Późnym popołudnie korzystamy z pięknej pogody i idziemy poskakać na falach. Wieczorem, już przebrani, rozsiadamy się wokół hotelowego basenu. Zamawiam mojito. Ale to już zupełnie nie to samo.

Reklamy

4 thoughts on “DZIKA AFRYKA NAD WODOSPADEM

  1. goldenbrown pisze:

    Ależ piękne widoki:) Zdjęcia i filmiki fantastyczne!:)

  2. Pięknie:-) jesteście na Wild Coast? Cieszę się, że zajrzałam i oczywiście życzę miłego pobytu!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Google Translate

  • 82,335 VISIT

Archiwum

%d blogerów lubi to: