Google+

JANUTRA

3

5 września 2015 - autor: MIŚKA

DSC_0228

Są takie historie i zwierzęta, o których się nie zapomina, które znajdują sobie miejsce w naszych sercach, przykuwają uwagę i nie da się, nie chce się ich stamtąd wyrzucić. Jednocześnie trudno o nich pisać, bo trochę nie sposób zrobić to w pełni  tak, jakby się chciało. Po części również dlatego, że wciąż w kąciku oka kręci się łza. Pisać więc? Podzielić się ze światem pewnym obrazem konia zmierzającego ku doskonałości, a więc obrazem całkowicie subiektywnym, żeby nie nazwać go zakłamanym…? A może lepiej nie pisać? Dać pokój wspomnieniom, zatrzymać je w sercu, wypatrywać w członkach końskiej rodziny…?

O Janutrze zapomnieć trudno. Wręcz byłaby to zniewaga tej gniadej klaczy. Minęło już trzy ćwierci roku od czasu jej pożegnania, a cały czas odczuwam  brak w ostatnim boksie, który zajmuje teraz Marita. Stado jakby też się nie odnalazło, bo żadna z kobył nie objęła wyraźnej dominacji nad resztą. Część niby próbuje, ale się ociąga, a ponoć takie sprawy załatwiane są w ciągu jednego, dwóch dni.

Jaki więc był ten niezapomniany koń…?

DSC_0207

JANUTRA

1994 – 2015

Klacz pełnej krwi hodowli SK Stubno. Jej matka to Jabłoń,  ojciec  Winds of Light.

Do Sabatówki trafiła, gdy czas mierzyłam jeszcze gówniarzerskimi pomysłami nastolatki, czyli wieki temu. Wciąż niełatwo było kupić klacz do prywatnej stadniny za jakieś normalne pieniądze. W grę wchodziły w zasadzie tylko te wykluczone ze stad państwowych.

Stajnia w Bełwinie została odbudowana i bardzo chcieliśmy postawić w boksie jakiegoś konia. Janutra była jedną z pierwszych. Z powodu problemów z nogami nie wyszła do startów, choć papierowo przedstwiała się obiecująco. Stadnina postanowiła się jej pozbyć, a dla mamy i Heńka okazała się dostępna finansowo.

Ta młoda, piękna i duża klacz okazała się być ideałem. Fakt, nie biegała wyścigów, ale dzięki niej mogliśmy na służewieckich trybunach drżeć, zaciskać do białości kciuki, przeżywać ścisk w sercu i co tylko chcecie, kiedy Jard (pierwsze źrebię) wygrywał gonitwę Aschabada, zajmował liczone miejsca w Nagrodzie Otwarcia, Nagrodzie Kozienic i Nagrodzie Przedświta, a w końcu biegł w Derby.

Ona sama była dystyngowaną damą i oazą spokoju. Kostki cukru delikatnie wyciągała mi z ust, poddawała się godzinnemu, monotonnemu czyszczeniu, potrafiła cierpliwie i bez zdenerwowania wyciągać z kieszeni jabłko. Nie lubiła za to jeździć przyczepą i pozwalała zapakować się „sposobem” tylko raz. Potem trzeba było szukać innego pomysłu. Tak więc jeździła w ogłowiu, również tyłem do kierunku jazdy podziwiając krajobrazy i siejąc oburzenie wśród ludności spieszącej w Wielkanocny Poniedziałek na mszę.

DSC_0046

DSC_0044

DSC_0017

Pod siodłem opanowana. Można było na nią posadzić maleńkie dziecko, każdego niedoświadczonego ochotnika, a ona ze stoickim spokojem poddawała się zachciankom jeźdźca. Kiedy naprawdę miała już dość niewprawnych i szarpiących rąk lub niezdecydowania, zatrzymywała się pod drzwiami do stajni wyraźnie dając do zrozumienia: „Albo weźmiesz się uczciwie za jazdę, albo ja idę do boksu.” Bardziej wprawnych również uczyła: zdarzało się jej bryknąć i wtedy długą falą człowiek opadał na siodło lub zwlekała z reakcją na bodźce dając jakoby czas na przemyślenie swoich błędów. Nigdy jednak nikogo nie stratowała  ani nie spowodowała urazu do jazdy. Naprawdę kapitalny nauczyciel!

Kiedy jej pierwsza córka padła z powodu wady serca, Janutra długo nie pozwoliła się zaźrebić. Wyraźnie popadła w depresję i zrozumieliśmy, że koniom wcale nie wszystko jedno. W 2008 urodziła jeszcze Janitrę, która jest żywym obrazem matki i moim najukochańszym koniem.

DSC_0976

Janutra to niezrównany przywódca stada, który nie gnębił, nie rozwiązywał problemów siłą, a cierpliwie uczył. Zawsze na czele stada pędzącego na pastwisko lub powracającego do stajni, zawsze z dumnie uniesioną głową, zawsze odważna, przezwyciężająca obawy, pełna werwy oraz opanowania.

Kiedy zachorowała, Janitra całą noc wystawiała głowę w kierunku boksu matki. Rano stado nie chciało wyjść ze stajni bez swojej prowadzącej.

DSC_1342

Reklamy

3 thoughts on “JANUTRA

  1. smutne, jak każde odchodzenie 😦

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Google Translate

  • 84,623 VISIT

MOST POPULAR

Archiwum

%d blogerów lubi to: