Google+

PO BURZY… SPOKOJ

5

28 Maj 2015 - autor: SABATOWKA

DSCN5952 (Kopiowanie)

Układamy się spać przy akompaniamencie wyjącego wiatru rzucającego piaskiem. Męska część legła pokotem w namiocie socjalnym, żeńska znajduje schronienie w namiocikach przytwierdzonych do kół jeepa. Przewodnicy dokują się w samochodzie i pod plandeką okrywającą nasze plecaki.

DSCN5956 DSCN5955 (Kopiowanie) DSCN5958 DSCN5959

Ranek jest zaskakująco piękny. Zdejmujemy koniom worki z głów i karmimy je. Znamy już rytm obozowego życia i pomaganie przewodnikom przychodzi zupełnie naturalnie wśród śmiechów i żartów. To my – wytrawni wędrowcy!

Na świeżo zamiecionym przez wiatr piasku rysują się ślady stworzeń żyjących w tej zdawałoby się martwej okolicy – jest ich mnóstwo, o czym radośnie informujemy Gośkę (kładąc duży nacisk na obecność skorpionów i węży). Nie obywa się bez strat. Ktoś w ciemnościach nadepnął na gitarę Szu.

– Była dla mnie jak siostra! – lamentuje właściciel.

Noga Maćka spuchła i nie może na niej stanąć. Propozycję jazdy samochodem oczywiście odrzuca, więc koledzy postanawiają mu pomóc w trybie natychmiastowym. Tak na oko, to but Maćka jest jakieś trzy rozmiary za mały, ale jakie to ma znaczenie. Trzech krzepkich osiłków stabilizuje delikwenta i wtłacza go w obuwie. Reszta otacza kołem miejsce operacji, wykrzywia się i posykuje jakby sprawa dotyczyła ich bezpośrednio.

DSCN5961

Przewodnicy zabierają nam aparaty fotograficzne. Będą na nas oczekiwać w miejscu następnego galopu, obiecują zrobić świetne zdjęcia. Ale na miejscu postoju czeka nas przykra niespodzianka – pusta studnia. Konie nie piły już od dwunastu godzin i choć wciąż są pełne werwy, martwię się. Inni chyba też. Jadę obok Szu i omawiamy problemy z wodą. Szu relacjonuje mi działania swojego rządu dotyczące gospodarki wodnej. Tu, na pustyni czuję wstyd, kiedy myślę o nonszalanckim traktowaniu zasobów wodnych w Polsce, nieprzemyślanych regulacji rzek, zatruwaniu wód, niszczeniu obszarów zlewiskowych… Kiedy o tym mówię, Berberowie nie kryją oburzenia, a wręcz przerażenia:

 – Woda to życie! Gdzie wasz rząd?!

– W stolicy, zapewne – odpowiadam, ale oni nie rozumieją sarkazmu. To dla nich zbyt poważna sprawa.

DSCN5964 DSCN5965 DSCN5973

DSCN5979 DSCN5980 DSCN5981

Przejeżdżamy przez kamienistą pustynię. Na jednym zboczu wykwita jaskrawoczerwona plama. Obserwujemy ją  – nieruchomą, tkwiącą wśród lśniących kamieni. Gdy podjeżdżamy bliżej, widzimy, ze to kobieta. Podnosi się i odchodzi z gracją królowej. Abdul wyjaśnia, że to miejsce pobytu ostatnich, nielicznych nomadów.

Kiedy zasiadamy do pikniku, za naszymi plecami, nie wiadomo skąd, pojawia się znowu. Za chwilę, jak spod ziemi pojawia się druga, starsza, z tatuażem na twarzy. Milczą i cicho siadają za nami. Abdul pyta, czy już zjedliśmy i częstuje kobiety. Mają na sprzedaż zabawki i bransoletki. Ich domostwa są niedaleko, prawie niewidoczne wśród skał. Można je zauważyć dzięki kolorowym szatom wiszącym na sznurach.

DSCN5991 DSCN5992

Wojtek próbuje dogadać się z dziećmi starym wypróbowanym sposobem – na słodycze. Kiedy wsiadamy na konie, widzę jak Abdul wręcza kobietom drobne pieniądze:

– One mają naprawdę trudne życie – tłumaczy.

DSCN5996 DSCN5999 DSCN6004 DSCN6014 DSCN6015

Dojeżdżamy do przełęczy Dżebel Beni. Z góry widać ogromną, pustą, równą przestrzeń. Wojskowa dusza Pawła nie wytrzymuje:

– Ach, jak piękne manewry można by tu urządzać! – wzdycha z rozmarzeniem.

– Też tak pomyślałem – stwierdza mój mąż zdrajca.

-Co?!!! – wrzeszczę z oburzenia jakby ta część pustyni była co najmniej moją własnością. – Mowy nie ma!

Ale zanim zdążyłam się oflagować i zorganizować protest, obaj flegmatycznie wzruszają ramionami- Przestań, nikt tu na razie czołgiem nie wjeżdża – i kontynuują wędrówkę.

DSCN6016 DSCN6023 DSCN6029

Z przełęczy schodzimy w dół na piechotę. Jedynie Maciek pozostaje w siodle. Nareszcie docieramy do studni. Konie tłoczą się przy korycie, a przewodnicy nie nadążają w wyciąganiem wody za pomocą starego kołowrotu. Ahmed pokazuje mi piasek – pozostałość po wczorajszej burzy na zębach Asty.

– Ty też tak wyglądasz – śmieje się.

DSCN6035 DSCN6042

Miejsce noclegu nazywa się Taza. Znów mamy namiot kąpielowy i toaletę.

Wieczorem zbieram przepisy na tadżiny. Najwięcej zna ich Omar, który okazuje się być kierowcą.

***

W nocy, obok namiotów przegalopowuje jakiś jeździec budząc niepokój wśród naszych koni…

Reklamy

5 thoughts on “PO BURZY… SPOKOJ

  1. wojtek ,,JUNIOR" pisze:

    . …..też tam byłem , ale dał bym wiele żeby być z TYMI ludzmi raz jeszcze. . . ………………

    • Henryk pisze:

      To akurat nie problem.Jedż na następną wyprawę,a jeżeli nie możesz(a wciąż jesteś żądny przygód},to drzwi
      Sabatowki zawsze otwarte,potrenujesz z trenerem WKKW,a jeżeli przypadkiem przeżyjesz to potrenujesz drugi raz

      • wojtek ,,JUNIOR" pisze:

        ……to jesteśmy umówieni !!!, wrzesień – Wysoki KAUKAZ waszym śladem i w planach SABATÓWKA .. . ………………….

        • wojtek ,,JUNIOR" pisze:

          . ……parkur coś mnie zablokował !!! nie nadążam nad koniem . . .. …….ale mam dzielną kobyłę . . . . ……..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Google Translate

  • 84,623 VISIT

MOST POPULAR

Archiwum

%d blogerów lubi to: