Google+

DROMADER, PUSTYNNA BURZA I WIERSZE

1

15 kwietnia 2015 - autor: SABATOWKA

IMG_6555

Ranek. Desperaci, którzy wyrazili poprzedniego dnia chęć jazdy na wielbłądach, rozpoczynają dzień o dwie godziny wcześniej. Żadnych ciasteczek, orzeszków, a co gorsza –  żadnej kawy. Tylko te cholerne wielbłądy! Pozostali, łącznie z przewodnikami, żegnają nas wzruszeniem ramion, które zdaje się mówić: „Niezależnie, czy był to dobry pomysł, czy nie, to jest wasz problem. A tak nawiasem, to może byście już poszli i dali nam spać.” Wszystko w jednym, niemym wzruszeniu ramion.

IMG_6553

IMG_6595

IMG_6596

Nieustraszeni poszukiwacze wrażeń wędrują do zagrody wielbłądów. Czeka na nas osiem osiodłanych wielbłądów. Klika leży na piasku. Są śliczne, smukłe, gładko wyczesane, o przemiłych pyszczkach z parą ogromnych oczu ozdobionych niewiarygodnie długimi rzęsami.  W pewnym momencie jeden z leżących odwraca się do sąsiada rycząc mu do ucha jakieś obelgi. Ten przez chwilę tkwi bez ruchu, potem porusza parę razy żuchwą przeżuwając obrazę i odwrzaskuje dwa razy głośniej, a następnie obydwa wbijają wzrok przed siebie w bezkres pustyni.

DSCN5936

Obsługę stanowią dwaj młodzieńcy w mundurkach riadu przypominających długie niebieskie koszule nocne z lamówką. Sprawnie wyłapują mnie z grupy, prowadzą do leżącego, osiodłanego dromadera, nakazują mi wsiąść i wykrzykują jakąś komendę, po której mój wierzchowiec wstaje. Wrażenie jest mniej więcej takie, jakby pagórek, na którym siedzisz w trakcie trzęsienia ziemi przewrócił się do przodu, potem zmienił zdanie i spróbował paść na plecy, ale pchnięty życzliwą dłonią poleciał jeszcze raz do przodu. O, i już siedzę na stojącym prawidłowo wielbłądzie. Tymczasem obsługa rozmieszcza w siodłach pozostałych. Z pisków i okrzyków wnioskuję, że ich odczucia są zbliżone do moich. Ale tylko wnioskuję, albowiem zwierzak, na którym siedzę, odwraca się i beztrosko gdzieś wędruje (zaznaczam, że nie mamy żadnych instrumentów do kierowania). Oczyma wyobraźni widzę siebie zaginioną w bezmiarze Sahary, na wielbłądzie, który idzie i idzie, gdzie go oczy poniosą. Ale nie, on tylko ustawia się w szeregu. Obsługa wiąże każdego wielbłąda do ogona poprzednika (co jest nieco upokarzające), pierwszego bierze za sznur i idziemy.

DSCN5923

DSCN5933

IMG_6558

Na tle wydm przesuwają się nasze kiwające się cienie. I tylko Paweł wygląda dostojnie w swoim kasku. Na piasku widnieje artystycznie ułożony szkielet wielbłąda.

– To dromader, który zginął z pragnienia – grobowym głosem oznajmia jeden z przewodników.

– A gdzie się podział szkielet turysty? – odpowiadamy pytaniem.

IMG_6568

DSCN5926

Chłopcy śmieją się, zabierają nam aparaty fotograficzne i sprawnie pstrykają zdjęcia, po czym odprowadzają na kemping.

IMG_6670

IMG_6643

Tym razem przed wyjazdem przewodnicy wyjątkowo dokładnie sprawdzają  nasze juki uzupełniając zapasy wody. Abdul, który do tej pory paradował w bejsbolówce i czapsach rodem z Texasu, owija głowę w gustowny turban. No i jallaa!

IMG_6671

IMG_6673

Po południu pogoda zaczyna się psuć, słońce nie świeci już tak radośnie, niebo jest zamglone, a na horyzoncie gromadzą się ciemne chmury. Podmuch wiatru – coraz mocniejsze – wzbijają piasek, tworząc miniaturowe trąby powietrzne tańczące wokół końskich nóg.

– Ta droga nazywa się drogą do piekła – ponuro informuje Abdul.

Wiatr zrywa mój turban z głowy, a z powodu jego długości nie mogę go już zawinąć. Zawiązuję tylko chustę wokół twarzy zasłaniając usta. Częściowo rozwiązany szal Marzenki płynie w powietrzu nadając jej wygląd arabskiej księżniczki.

IMG_6688

IMG_6680

IMG_6682

DSCN5945

Ogier Abdula absolutnie nie ma ochoty iść w stronę ciemniejącego nieba. Po paru próbach tłumaczenia przewodnikowi, że to głupi pomysł, uznaje go za nieuleczalnego idiotę i postanawia się go pozbyć, a samemu wracać do domu. Jednak Abdul jest świetnym jeźdźcem i stawia na swoim.

Konie są niespokojne, przyjaźnie do tej pory usposobiony wierzchowiec Adama atakuje klacz Maćka i …. – trafia jeźdźca w nogę. Maciek jak to Maciek, twierdzi, że nic się nie stało choć krzywi się z bólu. Wiatr wciąż się wzmaga, z trudem wyłapuję wśród tumanów w piasku sylwetki pozostałych.

Szu zauważa, że Heniek nie ma okularów, oddaje mu parę zabraną Abdulowi i na nic zdają się tłumaczenia, że jednak bezpieczniej,  gdy to przewodnik będzie lepiej widział. Zresztą trudno usłyszeć cokolwiek w wzmagającym się wyciu wiatru.

DSCN5947

Zdjęcie0015

Ruszamy galopem. Naprawdę niewiele widać. Mam wrażenie, że jesteśmy tylko we dwie – Asia i ja wśród  szalejącego piasku i wiatru, który unosi nas gdzieś daleko, a my płyniemy w powietrzu. Później okaże się, że wszyscy mieli takie odczucia. To nasze błędniki zupełnie oszalały w tej burzy.

Dla mni, po dwóch godzinach, a w rzeczywistości w czasie o połowę krótszym, spotykamy Brahima, który zaniepokojony siłą burzy wychodzi nam na spotkanie z obozu. Udało się im rozbić jeden namiot, w którym gromadzimy się wszyscy. Konie dostają swój obrok i pozostaną przez noc w workach na głowach, aby się im lepiej oddychało.

Zdjęcie0026

Zdjęcie0032

Siedzimy stłoczeni w namiocie i opowiadamy wrażenia. Nie wiem w jaki sposób, ale Brahim i Husein przygotowali posiłek i nieodzowną miętową herbatę. Jeżeli je się dostatecznie szybko , to jest szansa, że zje się trochę mniej piasku, który wciska się do namiotu wszystkimi szczelinami.

– Maciek, powiedz na dobranoc jakiś wiersz – prosimy.

Zaczęło się kiedyś od cytatu z Pani Twardowskiej i wtedy wyszło na jaw, że Maciek zna wszystkie Ballady i romanse na pamięć. Na to Maciek poprawia bolącą nogę, układa się najwygodniej i zaczyna. Wiatr szarpie namiotem, wrzucając coraz to nowe porcje piachu do środka, my słuchamy: „Stary Budrys swych synów…”, „Zbrodnia to niesłychana…”, „..kto jest dziewczyną?  Ja nie wiem”.

Nie darmo mój profesor z anatomii twierdził, że dobrym anatomem może być tylko ten, kto potrafi się  nauczyć Pana Tadeusza na pamięć.

IMG_6695

Advertisements

One thought on “DROMADER, PUSTYNNA BURZA I WIERSZE

  1. wojtek "junior" pisze:

    . . .tak było, co potwierdzam mini filmikami [ z nie zatapialnego aparaciku ]. . .

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Google Translate

  • 80,338 VISIT

Archiwum

MAPS

%d blogerów lubi to: