Google+

MAROKO – GRA NA BEBENKACH

8

24 stycznia 2015 - autor: SABATOWKA

DSCN5777

DSCN5778

Po bardzo zimnej nocy wyczołguję się z namiotu i czuję cudowny zapach kawy.

Bez porannej kawy nie funkcjonuję normalnie, mam OZOoK (Ostry Zespół Odstawienia od Kofeiny), przy którym PMS jest jak lekki katar przy zapaleniu płuc.

Brahim parzy właśnie kawę dla Irenki, ja też się załapuję i już nie jestem zgryźliwą, rozkojarzoną turystką, tylko turystką miłą i radosną.

Jemy śniadanie, a konie przegryzają swoją porcję siana z lucerny i gniecionego jęczmienia. Przewodnicy zwijają obóz, poimy konie i – jalla! – jedziemy.

DSCN5771

Kamienista droga wiedzie wzdłuż rzeki i w pewnym momencie Abdul proponuje kąpiel. Biegnę w podskokach na brzeg i wracam równie szybko – nasi panowie już są w wodzie i zupełnie nie przejmują się brakiem kostiumów. Wracając, Maciek stwierdza:

– Nie wiesz, co straciłaś. Mogłabyś się chwalić, że kąpałaś się nago z „Moherowym Beretem”.

DSCN5798

Postój wypada w pustynnej oazie. Jak się okazuje, wcale nie tak łatwo przywiązać konia do palmy wśród kolczastych krzewów.

DSCN5796

DSCN5793

Droga mija szybko na śmiechach, żartach i poznawaniu towarzyszy podróży. Wierzchowce są wesołe, energiczne i łatwe w prowadzeniu. Przejeżdżamy przez berberyjskie wsie. Kobiety na nasz widok zakrywają twarze, a dzieci biegną za końmi z krzykiem.

DSCN5773

DSCN5799

Wszędzie pełno osiołków. Niosą wodę, towarzyszą w pracach na poletkach lucerny, znudzone czekają, aż ich właściciele skończą pracę przy gajach palmowych. Są tu osiołki małe i duże, młode i stare, sympatyczne i zgryźliwe, a jeden nawet zachowuje się nieżyczliwie w stosunku do ogiera Abdula i usiłuje go przegonić ze swojego terenu werbalnie (rykiem) i zdecydowanymi gestami tylnych kopyt.

DSCN5801

Tak wjeżdżamy na podwórze zajazdu i zostajemy skierowani do przestronnych, wyłożonych dywanami namiotów. Kręte ścieżki – również wyłożone dywanami – prowadzą do łazienek z gorącą wodą. A pod dużym namiotem czeka stół oświetlony świecami, zastawiony miseczkami z orzeszkami, migdałami, słodkimi arabskimi ciasteczkami, daktylami i oliwkami.

Do oliwek w pikantnej zalewie zapałałam na równi z Wojtkiem wielką namiętnością i mam spore kłopoty, aby dopaść ich pierwsza.

W kuchni Hussain przygotowuje pyszne tadżiny. Rozsiadamy się przy stole i wtedy zza horyzontu zaczyna powoli, majestatycznie wysuwać się ogromny księżyc w pełni. Wszyscy rzucają się jak szaleni po aparaty fotograficzne i pstrykają zarysy palm na jego srebrnym tle. Gośka jest oczywiście przygotowana i ma statyw.

DSCN5824

Po wspaniałej kolacji nasi przewodnicy rozpoczynają koncert na bębenkach. Śpiewają i bębnią radośnie i tylko Abdul ze wstrętem patrzy na wciśnięty mu przez kumpli instrument przypominający łyżki do zupy.

Biedny Abdul, który z kamienną twarzą znosił dzikie wybryki swojego wierzchowca, jest zupełnie bezradny wobec tych dwóch łyżek.

Mały (naprawdę maleńki) łyczek wody ognistej wzbudza w nas jeszcze większą życzliwość wobec świata i oto Wojtek z Adamem już wirują i podskakują na dywanach w rytm bębnów.

Przewodnicy próbują nas wciągnąć do gry. Okazuje się, że Wojtek i Wiesiek to nieujawnione talenty: zasuwają na bębenkach jakby od urodzenia pracowali przy przekazywaniu wiadomości systemem tam-tamów. Heniek i ja, z wyrazem twarzy mówiącym, że gra na bębnie jest naszym najskrytszym marzeniem, przesuwamy się za filar. Abdul i Maciek ulatniają się po angielsku, a szkoda, bo bardzo byłam ciekawa jak w wykonaniu Maćka brzmiałoby „Boże, cos Polskę” wystukane na bębenku.

Adam chwyta gitarę i zaczyna śpiewać. To nasz wkład w część artystyczną.

Wokół miękka afrykańska noc, księżyc spogląda na nas dobrotliwie, a gwiazdy są na wyciągnięcie ręki i „gitara delikatnie łka”. I właśnie wtedy, gdy Adam z uczuciem intonuje:

„Księżyca misa lśni

Świat cały wisi mi…”

Szu trąca mnie w ramię i pyta:

– Co on śpiewa? Przetłumacz!

Po chwili znowu rozbrzmiewa żywa, skoczna melodia bębenków. Tym razem na parkiecie szaleją Szu i Brachim używając jako rekwizytów tanecznych filara i materiłu z turbana Szu. Taniec jest bardzo ekspresyjny: na moje oko, to Szu jest dziewicą z haremu, którą uprowadza okrutny Brahim. Kim jednak jest Irenka w tym tańcu? Ja nie wiem…

DSCN5790

Advertisements

8 thoughts on “MAROKO – GRA NA BEBENKACH

  1. Wojtek >junior pisze:

    . . . .i tak było . . .

  2. wojtek ,,JUNIOR" pisze:

    . . .tak było. . .

    . . . i dzięki że Gosia nie dała fot. z kąpieli w rzece . . .

  3. Bardzo gustowne te turbany 🙂
    Zwłaszcza damski – czarny. Pozdr.

  4. Nadzwyczajna relacja i zdjęcia. Dobrze napisana notka, czyta się ją z wielką przyjemnością i przy okazji zdobywa się interesujące wiadomości.

  5. Vanessa pisze:

    Wow, zazdroszczę 🙂 Piaski, konie, cudne widoki… Można wzbogacić się wewnętrznie o przeżycia i inne spojrzenie na otoczenie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Google Translate

  • 80,322 VISIT

Archiwum

MAPS

%d blogerów lubi to: