Google+

DZIENNIK Z WAKACJI – CZ. II

17

20 września 2013 - autor: SABATOWKA

https://sabatowka.wordpress.com/2013/09/12/dziennik-z-wakacji/

Dzień trzeci. Sabatówka.

DSC_0718

Poranek. Jak zwykle karmienie mamusiek. W nocy nie działo się nic, wszystkie konie są tam, gdzie powinny. Wypuszczam towarzystwo na pastwisko.  Przyszedł zapowiadany pomocnik. Rzekomo to rower się zepsuł i nie miał czym dojechać. Zbywam wszystko milczeniem, pokazuję, co trzeba zrobić i zabieram się za Dalandę. Drobinka już nie chce biegać. Stępuje więc w kółko między matką a mną, ale w takiej odległości, żeby jej nie dotknąć. Łypie na mnie czasem spod oka i wyraźnie daje do zrozumienia: „Nawet nie próbuj!”.

Czas zająć się dziećmi, domem, obiadem. Jeszcze trzeba pojechać po mleko i jaja, zrobić napój lipowo-malinowy dla kaszlaka, zmienić psy… Dziś, z pomocą w stajni, wszystko idzie spokojniej. Może zrobić ciasto z malinami…? Robię. Wkładam do piekarnika, myję podłogę, coś się pali… Ciasto! Zepsuła się regulacja temperatury w piekarniku i bezę szlak trafił. Ratuję, co się da, nastawiam rosół, idę do Dalandy. Po lonżowaniu Drobinka zrobiła mi niespodziankę – zaczęła ssać matkę. I co teraz? Czy faktycznie uda się jej cokolwiek wydoić? Jak teraz z karmieniem? Dzwonię do weterynarza: „Dzień dobry Panie Doktorze. Nie, nic się nie dzieje, mam tylko pytanie…”

DSC_0550

DSC_0862

Jeszcze trzeba poćwiczyć z ogierkiem i mam nawet czas na zabawę z dziećmi. Idziemy na krótki spacer, badamy poziom wody w strumieniu. Mamy chwilę luzu dla siebie.

DSC_0295 DSC_0357

Przyjeżdża Tomek, spuszczamy wodę do studni. Cholera! – nie chce zaciągnąć. Mąż męczy się z wodą, pojawia się Agnieszka z mężem i dziećmi.  Zostawiam Trutkę z ciocią i idziemy z Arturem po konie. Oczywiście, są na samym końcu. Wołam, wołam, wołam z całych sił, a te tylko strzygą uszami i mają moje wołanie w poważaniu. Muszę liczyć na współpracę z Janutrą. Z tyłu podąża Wujek Zygmunt – pierwsza pomoc i rycerz dam Sabatówki. Razem się udaje namówić zwierzaki do powrotu.

Agnieszka i Artur jeżdżą na koniach, dzieci biegają, psy szaleją, meszki gryzą, zapada zmrok. Mój cherlak wraca od lekarza – ponoć zdrowy, ale z zestawem nowych leków. Wyrzucamy konie przed stajnię, kładziemy dzieci, ustalamy, co trzeba załatwić następnego dnia, zabieramy się za końcówkę naszego filmu. Zasypiam. Może obejrzę go jutro. W nocy wstaję tylko do Biscuita. Jak spokojnie!

(Iwona)

Porca miseria! Studnia już sama od siebie nie zasysa. Trzeba ją zmusić sposobem. Na pickupa wrzucamy 100 litrową beczkę i napełniamy wodą. Zasada żeby nie wrzucać napełnionej beczki na pakę jest tutaj bardzo istotna. Bierzemy długiego węża i jedziemy na górkę. Wróć: cofamy, żeby zakręcić beczkę, bo się rozchlapuje. Odkręcamy zawór w studni i w wolną rurę wkładamy węża z beczki. Wcześniej samemu trzeba zaciągnąć (jak wino).Gdy już poleci, szybko wkładamy i czekamy. Ważne żeby nie zeszła cała woda z beczki, bo powietrze zniszczy całą robotę. Szybciutko biegniemy do górnej studni spojrzeć, ile jest wody w betonach, a potem do dolnej, żeby upewnić się, iż rzeczywiście leci. I biegiem do środkowej studni zakręcić zawór, żeby nie wyssało resztki wody ze środkowej. Muszę koniecznie coś z tym zrobić, inaczej będę zmuszony brać udział w biegach terenowych.

(Tomek)

Dzień trzeci. Wyjazd do Diklo.

DSCN4685

Do Omalo przybyliśmy nocą, więc jedyne, co zarejestrowałam to to, że mieszkamy w kamiennej wieży, w której niewielkie otwory zastępują okna. Można je zasłonić albo dopasowanym kamieniem, albo przepięknie ozdobionym kawałkiem sfilcowanej wełny. Malutka łazienka po zamknięciu drzwi zmienia się w kabinę prysznicową. (Podobne rozwiązanie zastosowaliśmy i u nas, więc czuję się jak w domu). Jedzenie pyszne, łóżka miękkie.

DSCN4688

Wczesnym rankiem wypełzam z wieży (otwory wejściowe są tak na wysokość pięciolatka) i patrzę na zapierającą dech w piersiach panoramę skąpanych w porannym słońcu gór.

Na sąsiedniej posesji ruch – okazuje się, że to cerkiew, a właśnie dziś jest wielkie święto. Siwobrody pop błogosławi wiernych, a jego pomocnik trzepie dywanik, po czym wszyscy zgodnie wchodzą do wnętrza kościoła.

DSCN4686

Z drugiej strony wieży, w wąską uliczkę wprowadzają konie. Dla nas? Nie. Dwóch młodych Czechow jedzie w wysokie góry i pierwszy etap pokonają konno. Ich plecaki sięgają półtora metra a sami chłopcy to też nie ułomki. Pytam jak długo jeżdżą, a oni szczerzą zęby, że wcale. Trzeba trzech silnych Gruzinów, aby wsadzić ich z bagażami na koniki, po czym wszyscy ruszają pokładając się ze śmiechu. Teraz nasza kolej. Przewodnikiem ma być Themo, młodziutki chłopak. Pierwszy wsiada Heniek, a jego objuczony bagażem koń, otrzymawszy jeszcze jeźdźca na grzbiet, uznaje to za rażącą niesprawiedliwość i w ramach protestu zaczyna się cofać i cofałby się zapewne do najbliższej przepaści, gdyby nie pomocna dłoń Gruzina. (Środki przymusu bezpośredniego są niemożliwe do zastosowania, bo cały koń jest bezpiecznie osłonięty jukami.)

Mój konik stoi w wąziutkiej uliczce, pomiędzy kamiennymi murkami, i dostać się na jego grzbiet mogę tylko z prawej strony. Trudno, wskakuję. Kasztanek stoi jak zaczarowany. Później przekonam się, że Gruzini wsiadają na swoje koniki z lewej, z prawej, od tyłu – bez różnicy. Siodła wyglądają topornie, ale są zaskakująco wygodne.

DSCN4690 DSCN4692

DSCN4707 DSCN4705

Pogoda nam sprzyja, a góry są niewiarygodnie piękne. Późnym popołudniem docieramy do miejsca przeznaczenia, małego skupiska kamiennych wież i domków – Diklo.

DSCN4734 DSCN4729

W oddali, na sąsiedniej górze (w Tuszetii wszystko jest na sąsiedniej górze) widnieją ruiny kamiennej twierdzy. Tablica informuje, że jest to miejsce, w którym szesnastu wojowników przez jedenaście dni stawiało odpór stutysięcznej armii najeźdźców. Zginęli wszyscy, a główny bohater przed śmiercią zabił żonę i siostrę. Do dziś śpiewają o nich w pieśniach. (Mam nadzieję, że nie z powodu tej żony.)

DSCN4727 DSCN4715 DSCN4710 DSCN4709

Na sąsiednich grzbietach górskich biegnie granica z Dagestanem. Idziemy obejrzeć ruiny, a po drodze mijamy grób…?, kapliczkę…? ułożoną z kamieni.

DSCN4724

Na zdjęciu widać młodego chłopaka w mundurze z kałasznikowem w ręku. Jak na zawołanie, obok nas materializują się trzej młodzieńcy w moro.

– Wy odkuda?

-z Polski.

– Aha, to idźcie.

Próbuję dowiedzieć się kto zacz, ten na zdjęciu. W odpowiedzi uzyskuję tylko wzruszenie ramion: „To pogranicznik, ale z dołu”. Ciekawość mnie zżera, lecz trudno. Idziemy dalej. W drodze powrotnej popełniamy kardynalny błąd. Przy ścieżce leży kózka. „Jaka śliczna, zrobimy jej zdjęcie”.

DSCN4744

Zatrzymujemy się i w tej samej chwili z okolicznych krzaków wyłaniają się trzej ochroniarze w postaci wściekłych kaukaskich owczarków. Chcą nas przegonić, są złe i wcale nie żartują. W odróżnieniu od bohaterskich obrońców ruin zmykamy potulnie i dlatego uchodzimy z życiem. Więcej nie będziemy fatygować fotografiami żadnych kózek, owieczek, krówek. Emocji wystarcza nam do końca dnia. A nawet na dłużej.

(Gośka)

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

https://sabatowka.wordpress.com/2013/09/24/dziennik-z-wakacji-cz-iii/

Reklamy

17 thoughts on “DZIENNIK Z WAKACJI – CZ. II

  1. maszynagocha pisze:

    Ależ piękna maszyna do pisania na zdjęciu, obok laptopa. Góry rzeczywiście piękne. 🙂

  2. nobody pisze:

    Piękna soczysta zieleń na tle gór, które w przestrzeni wyglądają niczym porośnięte mchem. Bardzo lubię te widoki.:)

  3. palanee pisze:

    Piękne zdjęcia – aż zachciało mi się powrócić w góry i wylegiwać się na zielonych polankach 🙂

  4. Norbert pisze:

    A gdzie zdjęcia tych ochroniarzy?

  5. bentehaarstad pisze:

    It would be so wonderful having a ride in this very beautiful landscape. A very nice series! 🙂

  6. […] « DZIENNIK Z WAKACJI – CZ. II […]

  7. Pani Peonia pisze:

    O matko! Ale widoki, aż zatyka. Mąż był w Gruzji, ja nie… Może go jeszcze kiedyś namówię?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Google Translate

  • 84,623 VISIT

MOST POPULAR

Archiwum

%d blogerów lubi to: