Google+

ZBIK

4

10 maja 2013 - autor: SABATOWKA

DSCN1072_1600x1200

Chciałabym złożyć malutkie sprostowanie. Otóż to nie w Sabatówce koty są zmuszane do katorżniczych obowiązków karmienia właścicieli. Pisząc „zmuszane” mam na myśli nie tylko presję fizyczną ale i psychiczną polegająca na niesłusznym powtarzaniu: „nie wiem, co mam dziś ugotować”. Każdy normalny kot czuje się w takim przypadku  zagrożony głodem i przejmuje dowodzenie w kuchni w swoje łapy. To się dzieje w Przemyślu.[i] My nasze koty karmimy:

A)   Tłustymi, dorodnymi myszami, będącymi na naszym gospodarstwie, które zgodnie z zasadą „zwierzyna własnością państwa” możemy udostępniać potrzebującym.

B)   Sucha karma (ranek)

C)   Mleko (ranek)

D)   Kasza z mięsem (wieczór)

Nie liczę sytuacji, kiedy rozmiauczały osobnik wdziera się do kuchni celem wyżebrania smakołyków. W związku z tym uważam, że nasze koty mają się całkiem nieźle. Opinię tę zdawał się podzielać pewien żbik, który osiedlił się na naszym gospodarstwie. Początkowo włóczył się po polach w pobliżu, a potem wylądował na strychu.

Trudno właściwie się dziwić: dach nad głową, stołówka i niezłe laski w pakiecie. Pierwszy raz pokazał się w porze karmienia. Siedział nad miską, trzy razy większy od naszych mruczaków, bury o długich kończynach i długim ogonie poszerzającym się ku końcowi. Uszy płasko przylegające do głowy i długie wiszące wąsy nadawały mu wygląd wściekłego i gotowego do awantury osobnika. Jak się potem okazało był to jego najbardziej charakterystyczny rys charakteru.

Siedział, syczał i prychał na nas, co nie przeszkadzało mu wsuwać z apetytem przyniesionej karmy.  Z jakiegoś ważnego powodu musiał, przynajmniej formalnie, owo jedzenie upolować.  Tłukł więc łapą w miskę rozsypując kaszę dookoła a potem spokojnie zaczynał ją zjadać. Rozumieliśmy żbiczą chęć zachowania godności, jednak pozycja karmiącego, stojącego na chybotliwej drabinie z głową w otworze włazu na strych, była nie do pozazdroszczenia. No i ta kasza we włosach!

Każde z nas rozwiązywało sytuację na swój sposób. Ja wchodziłam na drabinę zawodząc „kici, kici”, pierwszym ruchem podrzucałam żbikowi pustą miskę, a kiedy bił w nią łapą ustawiałam właściwą z żarciem. NzM, jako samiec alfa, wchodził na drabinę milcząc ponuro, uzbrojony w chochlę, stukał nią żbika w łeb, a kiedy pazury obejmowały trzonek, ustawiał jedzenie.

Po tej komedii, żbik posilał się spokojnie niczym dostojny patriarcha W otoczeniu innych kotów. Ten rytuał odprawialiśmy przez parę lat.

Nie przeszkadzały mu kocice i małe kotki, natomiast bez litości przeganiał od miski młode kocury. Co odważniejsi kawalerowie próbowali wedrzeć się po drabinie, ale mieli szanse mniej więcej takie jak semenowie Bohuna przeciw Zagłobie w chlewiku: spadali z drabiny jak gruszki.

Nie da się ukryć, że po paru godzinach na kociej siłowni próbowali znów swoich sił.

Któregoś dnia żbik przyszedł mocno kulejąc. Chcieliśmy go złapać i zawieźć do weterynarza. Niestety, dwoje młodych ludzi zaopatrzonych w siatki, koce i rękawice nie mogło w żaden sposób nadążyć za chorym kotem. Żbik stracił część tylnej łapy. Wydobrzał, ale nie poruszał się tak zwinnie jak kiedyś. Gdy próbował, jak dawniej, wychylić łeb z włazu, tracił równowagę. Gdzieś zginęła jego cała buńczuczność. Aby ratować jego godność, rozstawialiśmy miski po całym strychu.

Któregoś dnia nie przyszedł. Zostawił nam w spadku młodego żbika – pręgowanego kocura o charakterystycznych zwisających wąsach, który zadomowił się w stodole.

DSCN1082_1600x1200

A propos, obecnie dom został opanowany przez nowy przychówek. Wiosna, widać.

DSCN1088_1599x1200


[i] Tutaj, jako mieszkanka owego Przemyśla, wniosę mały sprzeciw. Wszak to nie my wymuszamy haracz w postaci tylnej ćwierci szczura od karmiącej matki w zamian za możliwość nocowania na twardej półce w szafie. Opis tegoż przypadku zawarty jest we wpisie „Wiosna”.

Advertisements

4 thoughts on “ZBIK

  1. beautiful rim lighting in #2

  2. so cute 😀 fantastic shoot !

  3. Witaj,
    Świetny wpis i zdjęcia futrzaków. Na fotce żbik wygląda jak normalny kot dachowiec.Gdybyś nie napisała, że on jest duży, to myślałabym, że pomyliłaś zwykłego dachowca ze żbikiem. Śliczne te żbiki. Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Google Translate

  • 80,338 VISIT

Archiwum

MAPS

%d blogerów lubi to: