Google+

PO RAZ PIERWSZY, PO RAZ DRUGI, PO RAZ TRZECI…

9

23 marca 2013 - autor: SABATOWKA

a_1600x1067

Jest! Jest trzeci i ostatni źrebak od Marity po Da Xianie! Zdrowa, mocna klaczka. Hura!

AA2_1600x1066

Koniec ze wstawniem w nocy co godzinę! Koniec z bieganiem na stajnię przy każdym podejrzanym hałasie! Koniec z nerwami napiętymi jak postronki w ciągu tych kilku tygodni oczekiwań! To wszystko już za nami. Teraz można to opisać i popatrzeć z dystansem na nasze przeżycia. Tak, w chwilach stresu dystans i poczucie humoru opuszcza mnie zupełnie.

Tak się złożyło, że dwie nasze klacze – Dalanda i Marita – miały ten sam termin wyźrebienia. Kamera zawisła pomiędzy ich boksami, co w sumie dawało nam niewielki obraz. Słyszeliśmy tylko odgłosy ze stajni. Jestem gotowa przysiąc, że wszystkie nasze dziewczyny specjalnie hałasowały. Przez tydzień setki razy przemierzyłam odcinek łóżko – stajnia – łóżko tylko po to, żeby zobaczyć pochylone nad sianem sylwetki i zdziwione oczy: „O co chodzi? Dlaczego nam przeszkadzasz?! Znowu!!!”.

Prawdę mówiąc obawiałam się o Dalandę. Nigdy, od urodzenia nie była zbyt ufna. Ma też za sobą trudny okres na torach, gdzie próg jej wrażliwości został znacznie obniżony. Delikatnie mówiąc, był to dla niej trudny czas. Płochliwa i nieprzewidywalna Dalanda stanowiła więc zagadkę w okresie swojego macierzyństwa. Oczywiście, próbowaliśmy oswoić ją ze wszystkimi możliwymi manipulacjami w okresie przed wyźrebieniem. Nasze zbiegi znosiła cierpliwie, jednak gdzieś głęboko można było wyczuć jej nieufność i brak wiary w człowieka.

IMG_1306_1600x1067

Wbrew naszym obawom poród był szybki i łatwy. W środę, o 5:00 nad ranem na świat przyszła nieduża, gniada Drobinka. Schody zaczęły się trochę później, gdy klacz zaczęła odganiać od siebie źrebaka próbującego się napoić. Samym dzieckiem interesowała się bardzo, nie pozwalała jednak zbliżyć się do wymienia. Czas działał na naszą niekorzyść – jeszcze kilka godzin i Drobinka straci chęć do życia. Kolejna przeszkodą okazał się być śnieg, który powoli acz systematycznie odcinał nas od świata.

Kiedy żadna środki z tzw. „przymusem bezpośrednim” nie zadziałały, rzutem na taśmę przybył nasz weterynarz. Zaordynował Domosedan, ale nie odważył się podać go dożylnie. Dalanda była po prostu wściekła i atakowała każdego, kto według niej zagrażał słabnącemu źrebięciu. Doktor nie mógł nam dłużej pomagać, bo każda chwila odcinała go od powrotu do domu.

W czasie, gdy Heniek i weterynarz walczyli w stajni, ja zapaliłam Nissana i w śnieżycy pojechałam do miasta po mieszankę zastępczą dla malca.

Oprócz butelki w aptece nie dostałam nic.

 „Mleko w proszku? Oj nie, tego się nie używa. Może być sojowe, dla alergików. Niech pani spróbuje w supermarkecie.”

IMG_0878_1600x1067

Akurat. Śnieg powoli zamykał wszystkie ulice, ja zaś byłam świadoma nieubłaganie płynącego czasu. Trudno, kupiłam zwykłe mleko, a w aptece laktozę. Przez mleczną zawieję powoli dotarłam do domu. Na szczęście Drobinka z apetytem wciągnęła 200ml i poczuła przypływ sił witalnych. Heniek dożylnie podał Dalandzie „głupiego Jasia” i kobyła lekko chwiejąc się w oparach absurdu pozwoliła napić się źrebięciu i zlikwidować pierwsze objawy zapalenia wymienia.

Co godzinę biegaliśmy do stajni, gdzie z naszą pomocą, zgodą Dalandy i wielką chęcią Drobinki odbywał się rytuał karmienia. Bez nas – ani rusz.

Niestety, ilość mleka produkowanego przez matkę przekraczała możliwości źrebaka. Próby zdojenia klaczy – przekraczały jej cierpliwość. Znów stanęło nam przed oczyma widmo zapalenia wymienia i  jego konsekwencje. Dalanda znów zaczynała bronić się przed źrebakiem. Od świata byliśmy odcięci zwałami nieprzebytego śniegu  i zdani tylko na siebie. W apteczce znaleźliśmy środki przeciwbólowe, po podaniu których Heniek cierpliwie lonżował klacz. Po powrocie z padoku karmienie źrebaka. I tak powoli, powoli, w trzeciej bezsennej dobie mała Drobinka mogła samodzielnie podejść do matki, a ta z chęcią ustawiła się do karmienia. Jeszcze trochę piszczała z bólu, ale już nie celowała w źrebaka kopytami.

Teraz Drobinka je samodzielnie i  wcale nie poczuwa się do jakiejkolwiek wdzięczności w stosunku do ekipy karmiącej.

This slideshow requires JavaScript.

Bogu dzięki Marita przeczekała ten okres i wyźrebiła się tydzień później, dając piękną dużą klaczkę. Teraz możemy spać!

AA4_1600x1067

Advertisements

9 thoughts on “PO RAZ PIERWSZY, PO RAZ DRUGI, PO RAZ TRZECI…

  1. Trudne chwile przezyliscie ale wszystko skończyło sie szczęśliwie.Brawo za poświęcenie i gratuluje wspaniałych zrebiakow.

    • SABATOWKA pisze:

      Cieszę się, że źrebaki się podobają i dziękuję za miły komentarz. W chwili obecnej przeżywamy trudne chwile w odśnieżaniu. Następne trudności zapewne będa powiązane z błotem. Mimo to, zawsze znajdzie się jakiś pozytyw. Pozdrawiam!

  2. Wojtek : szamanidlo pisze:

    GRATULUJĘ i zazdroszczę wytrałości ! ! !
    Nie mając Waszego doświadczenia i samozaparcia w identycznych okolicznościach rok temu moja Silen straciła ogierka.W niedługim okresie będzie się zrebiła .
    p.s. : szukam koniucha do sportu /parkur/ . P O Z D R A W I A M

    • SABATOWKA pisze:

      Dziękujemy i życzymy powodzenia przy wyźrebieniu!

    • Wojtek JUREK --junior pisze:

      . . . .to się muszę pochwalić prezentem na urodziny : jestem właścicielem konia — INDIANA UWE po IMEQYLu
      . . . możecie tego cudaka zobaczyc na filmikach You Tube [ i moim photoblogu,pl szamanidlo ]. Pozdrawiam Lisowczyków ! ! !

  3. mrsbearfoot pisze:

    Wonderful, beautiful captures! I loved each one of them!

  4. SABATOWKA pisze:

    Thank you very much!

  5. Winter Owls pisze:

    Such beautiful photographs of the foals, I especially love the last one of the foal and it’s mother running, very touching.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Google Translate

  • 80,338 VISIT

Archiwum

MAPS

%d blogerów lubi to: