Google+

To co najwazniejsze

2

31 stycznia 2013 - autor: SABATOWKA

Najpierw marznący deszcz oblał wszystko, potem mróz utrwalił szklana powłokę. Świat pokryty jest lodem.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Poranne słońce wychodząc zza wzgórz rozpala wśród gałęzi błyski, wzdłuż każdej trawki biegną złote iskierki, lód błyszczy na płotach, bramach, wpełza na ogrodzenie. Świetlny spektakl trwa do zachodu. Nocą , przy blasku księżyca, drzewa lśnią w niebieskiej poświacie. Świat zamarzł i trwa w ciszy. Tylko od czasu do czasu powieje wiatr i zamiast znajomego szumu las odzywa się groźnym chrzęstem, a drzewa łamią się z łoskotem.

Spadające konary zablokowały drogę i zerwały linię elektryczną. Przeżyliśmy tu już kilka takich dni odcięci od świata. Mimo utrudnień wspominam je zawsze bardzo miło. Wszystko nagle wraca do realnych rozmiarów.

Gdzieś tam w dalekim świecie marszałkowie przyznają sobie skandaliczne nagrody, minister zdrowia wydaje nowe rozporządzenia skłócające środowiska, politycy zdają się nie rozumieć czym jest związek partnerski, etc…, ale tu i teraz ważne są rzeczy, które na to naprawdę zasługują: poziom wody w studni, zapas drewna na opał, ukończenie obrządku koni przed zmrokiem. Nagle jest czas na przeczytanie dawno odłożonej książki przy blasku świec, uporządkowanie zdjęć, skończenie szydełkowej robótki, rozmowę. Ludzie odwiedzają się na piechotę, zamiast wsiadać do samochodu, aby pokonać śmiesznie małe odległości.

Właśnie przybyli sąsiedzi z fasonem i flaszką.

DSCN0811_1600x1200

 

Przyjechali po staropolsku, saniami zaprzężonymi w parę koni, zorganizowali kulig i z uśmiechem na ustach oddali się sekretnej sztuce tworzenia i degustacji drinków z soplem, tudzież ducha puszczy.

DSCN0812_1600x1200

 

Żeńska część Sabatówki postanowiła – wbrew przeciwnościom – umilić weekend, co przez Męską część Sabatówki zostało przyjęte z gorącym aplauzem.

Odcięta od przepisów zachomikowanych w komputerze i od mojego guru – Gordona Ramsay’a, wróciłam do korzeni, czyli Pań Monatowej i Ćwierczakiewiczowej. Opuściłam rozdział „Dania dworskie wykwintne” („Obudź o świtaniu sześć dziewek czeladnych, niech żółtka trą…”), gładko przemknęłam przez „Obiady gospodarskie skromne” („Weź litr żółtek…”), w rozdziale „Ciastka do herbaty” zadumałam się nad „Skoro rozczyna ruszy, dodać litr śmietanki, czterdzieści żółtek ubitych i miesić przez godzinę”. Przełożywszy uncje, łuty i funty na nasze, zabrałam się do roboty swoją sprawdzoną metodą „na oko”. I oto proszę …

DSCN0809_1600x1200

 

Reklamy

2 thoughts on “To co najwazniejsze

  1. „sekretnej sztuce tworzenia i degustacji drinków z soplem”
    Sople mogę kiedyś dowieźć, żeby nie było że się nie dokładam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Google Translate

  • 84,623 VISIT

MOST POPULAR

Archiwum

%d blogerów lubi to: