Google+

Koty

2

7 stycznia 2013 - autor: SABATOWKA

„Bo koty są dobre na wszystko,

Na wszystko, co życie nam niesie,

Bo koty to czułość i bliskość

Na wiosnę, na lato, na jesień.”

(Franciszek Klimek)

Jest ich całkiem sporo. Nikt właściwie nie pamięta, jak trafił do nas pierwszy kot. Tam, gdzie konie jest i zboże, gdzie zboże, tam myszy, a za myszami przywędrowały koty i wzięły naszą stadninę w posiadanie.

DSCN0595

To dzikie koty. Nie noszą obróżek, teoretycznie nie śpią w domu na kanapie (w praktyce zależy to od ich woli – jak się uprą, to żadne sposoby nie pomogą), nie nadajemy im imion. A właściwie nadajemy imiona robocze, powstające w wyniku skojarzenia z wyglądem lub osobowością. Jest więc Rudy, Żbik, Żbiczek, Bober (od nazwiska byłego właściciela), Worek (wiadomo dlaczego, choć imię Wór byłoby bardziej trafne dla kota, który nie mieści się w przerwie między pustakami).

Koty to niestrudzeni łowcy metodycznie penetrujący swoje rewiry. Nieraz, podczas konnej przejażdżki, spotykamy je czekające cierpliwie nad mysią dziurą. Obdarzają nas wtedy niechętnym spojrzeniem, które wyraźnie mówi: „Odejdź, znowu przeszkadzasz.”

Możemy podziwiać ich akrobatyczne wyczyny w stodole, kiedy śmigają po belkach stropowych oraz szalone zabawy w sianie. Śpią w boksach, jakby nieświadome tego, że końskie kopyta mogą je w każdej chwili zgnieść na miazgę. Bez problemu (za wyjątkiem Worka) przeciskają się przez otwory, które – zdawałoby się – wymagają przejścia w stan lotny. Bezczelnie, aczkolwiek wciąż nieskutecznie, usiłują wskoczyć do zawieszonego na tarasie karmnika. Nie pozwalają za bardzo spoufalać się ze sobą w okresie wiosny, lata, czy jesieni, ale zupełnie nie rozumiem, dlaczego ci bezwzględni myśliwi, w zimie zmieniają się w bandę leniwych Garfieldów, których do ruchu może pobudzić jedynie dźwięk otwieranych drzwi i możliwość wskoczenia do domu na pierwszy napotkany miękki sprzęt stojący w pobliżu kominka.

Swego czasu próbowałam wykorzystać zimowa kocią okupację. Długo i bezskutecznie walczyłam z bardzo bezwzględna myszą w naszej garderobie. Kiedy w ulubionym podkoszulku odkryłam dziurę (a właściwie cztery, bo był złożony), chęć zemsty przeważyła. Zwabiłam do garderoby kotkę nosząca wdzięczne imię Kamuflaż. Nieraz widziałam, jak tryumfalnie miaucząc wracała do domu z łupem w pysku i nawet przez chwilę zrobiło mi się żal skazanej na śmierć myszy. Rzut oka na pogryzione podkoszulki i ręczniki sprawiły jednak, że serce mi stwardniało i cichutko zamknęłam za kotem drzwi. Rozpaczliwe miauczenie i gwałtowne dreptanie przywołało mnie z powrotem. Kocica opuściła garderobę z nonszalancko zadartym ogonem, rzucając mi mordercze spojrzenie. Sądząc po śladach, mysz ma się dobrze i wciąż rośnie.

Tym optymistycznym akcentem kończę te kilka słów z całej długiej księgi historii o naszych kotach, życząc wszystkim czytelnikom wesołego roku 2013 i, aby zgodnie z kocią dewizą „uczynili ten świat miejscem zabawy”!

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Reklamy

2 thoughts on “Koty

  1. katzebemol pisze:

    „Bo koty są dobre na wszystko,

    Na wszystko, co życie nam niesie,

    Bo koty to czułość i bliskość

    Na wiosnę, na lato, na jesień.”
    Ooo zgadzam się z tym cytatem. koty są super! 😀
    Pozdrawiam!!! 🙂 🙂 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Google Translate

  • 82,335 VISIT

Archiwum

%d blogerów lubi to: