Google+

KULIG

1

3 grudnia 2012 - autor: SABATOWKA

 DSCN0588

Spadł pierwszy, nieśmiały śnieg i robi się coraz zimniej. To już nie wybryki pogody, ale naprawdę przygotowanie do zimy. Oby była śnieżna, wtedy konie będą brykać w puchu z zachwytu, a i jazdy staną się przyjemnością.

Zima nastraja do wspomnień – zwłaszcza przy szklaneczce grzańca i ogniu buzującym w kominku. Jedno z takich wspomnień kołacze się mi po głowie i usiłuje wydostać się na papier.

Miałam wtedy 5 lat. To był pierwszy kulig, na który pojechałam i właśnie on stał się dla mnie wzorcem wszystkich następnych kuligów. Żadnego też nie zapamiętałam tak bardzo, jak właśnie ten z dzieciństwa. Oczywiście, wspomnienia są fragmentaryczne i pewnie znacznie uboższe od wspomnień kuligów z ostatnich lat, jednak uczucia i fascynacja, które towarzyszyły mi podczas tamtej drogi odcisnęły we mnie ślad, którego nic jeszcze nie zdołało zatrzeć.

Od paru miesięcy zajmowaliśmy trzypokojowe lokum w Stubnie, w samym centrum stadniny. Za ścianą mieszkało małżeństwo weterynarzy z dziećmi, które w owym czasie stały się naszymi przewodnikami po nowym, zaskakującym świecie stajni, stodół, okólników i innych – zabronionych dzieciom – magicznych miejscach.

Spadł śnieg i wszystko było białe. Naprawdę białe – nie takie, jak w Przemyślu, gdzie na drogach leżało błoto uporczywie rozchlapywane na przechodniów przez przejeżdżające i wiecznie zatłoczone autobusy MZK. W środku stadniny, pomiędzy domami, „jedynką”, „dwójką” i „czołówką”, na skwerze obsadzonym wyniosłymi świerkami i żywopłotem, widniały czapy śniegu tworzące scenerię jakby z lasu Narnii. Brakowało tylko Pana Tumnusa i świecącej latarni. Pod siatką ogrodu stała grupka ludzi ubranych w czapy, kurtki, spodnie narciarskie, kombinezony, wielkie rękawice i długie szaliki. Każdy wdział to, co miał ciepłego. Ja dostałam ortalionowy, niebieski kombinezon z błyskawicą na kolanie i z puchatym kapturem. Sądzę, że mogłabym w nim startować do reklamy Michelin. Wcale nie chciałam się tak ubrać, bo wyglądałam jak niemowlak, a miałam już przecież 5 lat! Do tego długaśny szalik w paski, który – niczym wąż boa – kilkakrotnie oplatał mi szyję. Czułam się zagubiona, nieszczęśliwa z powodu stroju i speszona niewiedzą na temat tego, czym właściwie jest ten cały kulig.

Podjechały sanie. Zaprzężono kilka par koni. Nie pamiętam, ile ich było. Mama upchnęła mnie gdzieś w środku, choć ja chciałam z brzegu. Jacyś ludzie uśmiechali się, zaczęli rozmawiać o swoich sprawach. Konie ruszyły. Najpierw powoli, żeby wyjechać ze stadniny, potem, na drodze pomiędzy polami, ruszyły kłusem.

Czas przejazdu pozostał dla mnie niedookreślony. Robiło się tylko zimno, coraz zimniej. Pamiętam, że przestałam się boczyć na mój nowy kombinezon i w myślach przyznałam mamie rację. Wiedziałam z rozmów, że mamy dojechać do Dusowiec – gdziekolwiek to było. Jak dotąd widziałam białe pola, białą drogę, okutane twarze współpasażerów i parujące, poruszające się rytmicznie końskie zady.

Z Dusowiec, które były celem naszej podróży zapamiętałam ból rozgrzewanych palców i białe firanki udrapowane w fałdy i podwieszone na szarfach.

Gdy wróciliśmy do domu, było ciemno. Czy to noc, czy zimowe popołudnie? – nie potrafię powiedzieć. Ale wiem, że znowu chciałam pojechać saniami – mimo przemarzniętych dłoni, mimo nieznanej drogi, nierozpoznanych dla mnie i wzbudzających lęk osób. Kulig. Biała droga. Białe pola. Parujące konie. Nawet ten kombinezon. Chciałam znowu tam być.

Podczas kolejnych kuligów, już ze znacznie późniejszych lat, żaden nie był  tak ekscytujący. Biel nie była tą samą bielą, ani droga, ani oczekiwanie. Pewnie nawet były to lepsze wyjazdy, bo ze znajomymi, z rodziną, z klasą, ale jednak wzór pozostał niezmieniony. Widać, dzieci tak mają.

To jedno z kilku tak intensywnych wspomnień ze Stubna. Choć sama stadnina niestety już nie istnieje, w mojej pamięci wciąż pozostaje cudowną krainą pełną marzeń, moją prywatną Narnią.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Reklamy

One thought on “KULIG

  1. ramon pisze:

    Oby śniegiem dopisało.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Google Translate

  • 82,335 VISIT

Archiwum

%d blogerów lubi to: