Google+

Wpis dla Wujka Z.

3

8 listopada 2012 - autor: SABATOWKA

Czytelników proszę o powstrzymania się od zdziwienia.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Wiem, w blogu piszemy o stadninie, koniach, wydarzeniach towarzyszących całemu końskiemu zamieszaniu. Tym razem też tak jest.

Nagłówek tylko dzięki mojemu złośliwemu charakterowi ma cechy epitafialne, jednak w żadnym wypadku nie uśmiercam Wujka, ani nie sugeruję niczego – podkreślę: NICZEGO – związanego z wiekiem. Odgryźć się jednak musiałam za te wszystkie kąśliwe uwagi o zastoju we wpisach, o padającym wciąż śniegu, etc.

Zastój faktycznie się zrobił olbrzymi. Uderzam się Wujku w pierś: Mea culpa, mea culpa, mea MAXIMA culpa. Co prawda, każdy z dorosłych domowników delikatnie zaniedbał się w tej kwestii, ale – jako główny klepacz tekstów – wezmę to na klatę (klata ostatnio wąska, więc proszę zbytnio nie obciążać).

Pokrótce, co się wydarzyło. Ano minęła zima, wiosna, lato, jesień i jeszcze rok, a teraz panuje nam wszechszary i arcyzimny listopad (to lekka przesada, ale jestem przekonana, że miałam urodzić się w okolicach Morza Śródziemnego, więc mi zimno).

Gośka i Heniek zdążyli odbyć wakacje marzeń na Ukrainie, zasiodłać i zajeździć kilka koni, naprawić i poprawić kilometry ogrodzeń, dosadzić w sadach drzewka, zebrać stosy jabłek, ususzyć słoje grzybów, przyjąć nowe zwierzaki na pensjonat, a co za tym idzie nawiązać nowe znajomości, których owoc to m.in. fotki autorstwa Pani Agnieszki bezczelnie umieszczone przeze mnie na blogu.

Ja wróciłam do jazd, bo ile można zrzucać winę za absencję na ciążę, małe dziecko, karmienie (głównie się) i późne powroty z pracy.

Wujek, póki co, do jazd nie wrócił, choć nie wiem dlaczego.

Jesienią, kiedy liście opadną z drzew, trawa przestanie rosnąć, a wiatr uporczywie próbuje wiać w oczy, nie zawsze chce się wsiadać na konia. Oczywiście, gdy wyczyści się już futrzaka, wypluje tonę błota, przeskoczy przez kałuże, to zaczyna być miło, ale wcześniej włącza się syndrom leniwca (a leniwce żyją w ciepłych krajach). Zresztą nie tylko mi się włącza. Po 50 minutach jazdy konie też czasami zaczynają strajk włoski. Niby ruszamy się, ale jakoś tak w nieprzyzwoicie wolnym tempie. I wtedy łydeczka, łydeczka, łydeczka boli jak po aerobiku, albo kąsaniu Wujka (taka metafora). Czasami jednak przyspieszamy, bo wiatr, zamiast w oczy, wieje pod ogonek, a po okolicy roznosi się uspokajający fałsz piosenki Artura Andrusa Piłem w Spale (znaczy, nie Andrus fałszuje, tylko ja, gdy wtrącam podmuchom wiatru swoje Hej, o heeeej).

Przezwyciężam lenia i jadę dalej: czasami w teren, a czasem do stajni. Potem rozgrzewam się pod gorącą wodą, oglądam pogodę sprawdzając, czy nie będzie deszczu i następnego dnia powtarzam rytm czyszczenia, plucia błotem (zawsze się zwierz wytarza), wdrapywania się na konia i zastanawiania się, kiedy będę miała (jak Gośka i Heniek) na tyle odwagi cywilnej i umiejętności, żeby wybierać się bez obaw w teren, choćby po błocie i pod wiatr, aby podziwiać listopadowy pejzaż.

Teraz jazdom będzie towarzyszyć jeszcze jedna, a w zasadzie dwie myśli: kiedy Wujek Z. przyjedzie (lub przyjdzie) pojeździć i kiedy odgryzie się jadowicie, acz z humorem za tenże wpis. A może Wujku połączysz te dwie przyjemności?

Niniejszym rękawica została rzucona. Czekam.

IMG_7402

Reklamy

3 thoughts on “Wpis dla Wujka Z.

  1. Wujek Z. pisze:

    Osłupienie mija, chociaż powoli.
    Ze strony niknęły „niegdysiejsze śniegi” i mimo niekiedy zimowych akcentów, powiało świeżością, wiosną i o dziwo – MŁODOŚCIĄ.
    Jeżeli potrzebowałaś do tego pognębić starszego człowieka, trudno.
    Przyjmuję to razem z Twoim wyzwaniem.
    Ale czy i Ty podniesiesz rękawicę ?
    Czy podejmiesz się kontynuacji tego co zaczęli Gosia z Heniem ?
    Pomyśl dobrze.
    Strona jest bardzo ładna.

    Wujek Z.

    • sabatowka pisze:

      Nie, nie, nie pognębić, a raczej obudzić, tak, jak i ja zostałam obudzona. I z tym starym to też lekka przesada. A póki co carpe diem, sursum siodła i w drogę.

      • Wujek Z. pisze:

        Na kończącym wois zdjęciu pokazujesz plecy. To jedyny podpis. A ja nie dam Ci sie wycofać tak łatwo. To żaden wstyd zrobić coś dobrze (a nie doskonale). Sprawdź czy jako trener (ka?), pedagog (żka ?), poradzisz sobie z „trudnym przypadkiem”. Ja zaryzykuję swoją (kiedyś siwą) głowę i inne części ciała.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Google Translate

  • 84,416 VISIT

MOST POPULAR

Archiwum

%d blogerów lubi to: