Google+

Husaria, co nam pozostalo z tamtych lat

Dodaj komentarz

14 listopada 2008 - autor: MIŚKA

Kraków. Sobota, 13 września ’08, nie należała do najprzyjemniejszych jesiennych dni. Po fali upałów nastała wilgotna i przeszywająca zimnem pogoda. Cóż stało się ze złotą polska jesienią. Niby świeci słońce, a jednak wiatr lodowatymi razami uderza po policzkach. Co jakiś czas niebo zasnuwają chmury i zaczyna padać deszcz.  A jednak w tym mieście istnieje jakaś magiczna siła, która nie pozwala siedzieć bezczynnie w miejscu; która podnosi nas z wygrzanych foteli i wypycha do przytulnych kawiarenek, kin, muzeów, cichych zaułków Starego Miasta… Nas wypchnęła na błonia.

Było to południe. Na placu otoczonym przez tłum gapiów chorągwie polskiej husarii prezentowały ćwiczenia zręcznościowe i techniki walki, jakie za czasów świetności wykonywali husarze. Lecz czym była husaria – ta niezwyciężona  i siejąca popłoch formacja tak dobrze znana z trylogii Henryka Sienkiewicza, obrazów Matejki bądź Kossaka…?

Bitwa pod Wiedniem, Józef Brandt, 1863

Spoglądam na namiastkę wojsk polskich i choć wiem, że to jedynie zabawa, rekonstrukcja, która nie oddaje ani potęgi, ani majestatu formacji, próbuję sięgnąć wyobraźnią wstecz, w lata mi nieznane, wsłuchać się w słowa Henryka Sienkiewicza i stanąć nie przed sześciometrową, lecz sześciokilometrową ławą zbrojnych, mających lada chwila ruszyć na wojska tureckie.

„(…) stanęło (…) piętnaście chorągwi husarskich, w błyszczących pancerzach, w hełmach rzucających groźne cienie na twarze, ze skrzydłami u ramion. Las włóczni sterczał nad nimi, lecz oni stali w spokoju, ufni w siłę nieprzełamaną i pewni, że im przyjdzie zwycięstwo rozstrzygnąć.(…)

z dala poruszyła się husaria, na kształt olbrzymiego ptaka zrywającego się leniwie do lotu, i poczęła sunąć ku bramie (…) Rysią z miejsca ruszyły chorągwie, lecz na przestrzeni dwustu kroków rotmistrze zakomenderowali: „W skok!” – ludzie zaś, obezwawszy się okrzykiem: (…)

„bij! zabij!” – pochylili się w kulbakach i konie wzięły impet największy. Wówczas ta ława gnających wichrem rumaków, żelaznych mężów, pochylonych kopii miała w sobie coś z siły rozhukanego żywiołu. I szła jak burza lub jak rozhukana fala, z łoskotem, z szumem. Ziemia jęczała pod jej ciężarem i było widocznym, że choćby nikt z nich kopią się nie złożył, choćby nikt szabli nie wydobył, samym swym rozpędem i wagą położą, zgniotą i stratują wszystko przed sobą, tak jak trąba powietrzna łamie i kładzie bór.”[1]

Może się wydawać, że tętent kopyt, szczęk zbroi zaraz ogłuszy, że jazda swym ciężarem zapadnie się pod ziemię… Przeciwnie. Husaria była formacją lekką:

Swe pochodzenie zawdzięcza Serbom, którzy w XVI wieku służąc „po usarku” używali do walki kopii wykonanych z drewna i poza lekkimi półpancerzami oraz drewnianymi tarczami nie nosili żadnego uzbrojenia ochronnego.

W drugiej połowie XVIw., za sprawą Stefana Batorego i bitwy pod Lubiszewem husaria zaczęła stawać się główną siłą uderzeniową armii polskiej i podstawowym rodzajem polskiej kawalerii. Jednak sławę niezwyciężonej i najgroźniejszej jazdy świata zyskała z początkiem XVIIw., kiedy to odnosiła takie sławne zwycięstwa jak:  bitwa pod Cutera de Argesz pod dowództwem Jana Potockiego (1600), bitwa pod Kircholmem pod dowództwem Jana Karola Chodkiewicza (1605), bitwa pod Kłuszynem pod dow. Stanisława Żółkiewskiego (1610), bitwa pod Chocimiem pod dow. Jana Karola Chodkiewicza, czy sławna bitwa pod Wiedniem, gdzie dowodził  Jan III Sobieski (12 września 1683), a której 325 rocznicę uroczyście obchodzimy w Krakowie.[2]

Ale o potędze husarii nie decydowało wyłącznie uzbrojenie. Przede wszystkim stanowiły o niej konie hodowane w kraju, będące mieszanką najrozmaitszych ras wschodnich i niderlandzkich. Rasy wschodnie, którymi najczęściej wzbogacano hodowle, powszechnie używane były w wojnach krymskich, tatarskich, perskich i tureckich i były to konie anatolijskie, kaukaskie, kurdyjskie, perskie, turkmeńskie, krymskie, arabskie, tadżyckie, a także prymitywne kirgiskie, kałmuckie, mongolskie, baszkirskie, nogajskie czy dońskie. Rasy te przede wszystkim  były odporne na niewygody i  kiepską jakościowo paszę. Natomiast aby poprawić kościstość, masę i wzrost wniesiono do hodowli z niderlandzkie „frezy” sprowadzane do stajni magnackich.[3] W ten sposób uzyskano konie wysokie, odporne, zwrotne i szybkie, które nawet po długim marszu i pod obciążeniem dochodzącym nawet do 100 kg, potrafiły niemal od razu wejść do boju i w cwale uderzyć w siły wroga. Oczywiście zwierzęta te nie należały do najtańszych, bo ich wartość była mniej więcej równa wartości wioski, a husarz potrzebował przynajmniej dwóch takich wierzchowców.

Atrybutem, dzięki któremu od razu rozpoznajemy formację husarską są także pióra sterczące wysoko nad jeźdźcem. Wbrew legendom nie były to wyłącznie drogie pióra orle, a sokole, jastrzębie, krucze, czy nawet gęsie,  początkowo noszone na szyszakach, czapkach, tarczach i końskich nogach. W późniejszych czasach rzeczywiście pióra trafiły na skrzydła – bądź skrzydło – mocowane do tylnego łęku siodła po zajęciu miejsca przez żołnierza. Skrzydeł używano najczęściej podczas parad i popisów, jednak istnieje hipoteza, że pióra używane w boju miały za zadanie przestraszyć swoim wyglądem wroga.[4]

Wojciech Kossak – Husaria

I wojsko husarskie wroga przestraszyło. Było to pod Wiedniem, 12 września 1683 roku. Kiedy Europa nie mogła poradzić sobie z najazdami Turków, Jan III Sobieski zebrał wojsko i ruszył w kierunku dzisiejszej Austrii, nad Dunaj.

Polacy ławą przedzierali się od Lasu Wiedeńskiego ku rozległym terenom doliny rzeczki Wiedenki, by w popołudniowych godzinach stanąć na skraju Lasu Wiedeńskiego. Sześciokilometrowa linia polskiej husarii dla oczu Turków była niewidoczna. Decyzją Sobieskiego chorągiew pod dowództwem Zygmunta Zbierzchowskiego ruszyła, by wybadać teren i cwałem przebiec między stanowiskami tureckimi. Wezyr Kara Mustafa sądził, że to główny atak, więc zdziesiątkował polską chorągiew wysyłając ogrom swej kawalerii. Turecki dowódca nie spodziewał się zastać wojsk pod lasem. W powstałym zamieszaniu Sobieski przypuścił szturm generalny. Jednocześnie ruszyły do szarży pułki husarii hetmanów Stanisława Jabłonowskiego i Mikołaja Sieniawskiego, pułki dowodzone bezpośrednio przez Jana III Sobieskiego oraz jazda niemiecka. Atak konnicy był tak straszny, że wezyr ze swoimi wojskami rzucili się do ucieczki. Zwycięstwo polskiego króla było przesądzone.

Cała bitwa trwała około dwunastu godzin, z czego szarża Sobieskiego pół godziny – resztę stanowił ostrzał artyleryjski przygotowujący atak.[5]

„Jan III Sobieski wysyła wiadomość o zwycięstwie papieżowi Innocentemu XI” – obraz Jana Matejki
„- Vivat Joannes victor!!!

[…] gdy majestat króla Jana III obalił w proch potęgę turecką pod Wiedniem, okrzyk ów powtarzano od mórz do mórz, od gór do gór, wszędy po świecie, gdzie tylko dzwony wołały wiernych na modlitwę…”[6]

Stoimy w tłumie na błoniach. Kilku panów pod wąsem ubranych w futrzane czapki siedziało na bogato zdobionych siodłach i przyglądało się ćwiczeniom swoich podwładnych. Jeźdźcy usiłowali mniej lub bardziej skutecznie ściągnąć krążki na kopię. Potem pokazano sposób prowadzenia koni do husarskiej szarży – od stępa do cwału, a wszystko na niewielkim placu.

Być może kogoś raziła różnica między opisami z powieści Sienkiewicza a rzeczywistością, kiedy formacja już nie wydaje się ani straszna, ani potężna. A jednak ja jestem pełna podziwu dla tych, którzy próbują zrekonstruować ćwiczenia kawaleryjskie sprzed trzech wieków. Może dla tych, którzy nie jeżdżą konno przechodzenie z tempa do tempa na odległości dwudziestu metrów, czy zdejmowanie obręczy kopią z masztu wydaje się banałem – dla mnie jest sztuką zwłaszcza, kiedy przy tym wszystkim publiczność dobrze się bawi, a konie zachowują stoicki wręcz spokój. Stoję, patrzę i powtarzam sobie po cichu:

-Vivat Joannes Victor!!!

– Vivat wąsaci panowie!!!


[1]H. Sienkiewicz; Pan Wołodyjowski; [cyt. za]: http://biblioteka.servis.pl/pwe.php

[2] Zob. opis wojsk husarskich na http://pl.wikipedia.org/wiki/Husaria

[3] Zob. prof. dr W. Pruski; Hodowla koni; T. I;Warszawa 1960;  s. 382-383.

[4] Zob. opis wojsk husarskich na http://pl.wikipedia.org/wiki/Husaria

[5] Zob. opis bitwy na stronie  http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa pod Wiedniem (1683)

[6] H. Sienkiewicz; op.cit.; [cyt. za]: http://biblioteka.servis.pl/pwe.php

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Google Translate

  • 84,416 VISIT

MOST POPULAR

Archiwum

%d blogerów lubi to: